sobota, 9 listopada 2013

"Zapomniane" Cat Patrick



Tłumaczenie: Jan Hensel

Tytuł oryginału: Forgotten
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Data wydania: 12 stycznia 2012



„Zapomniane” to debiut pisarski Cat Patrick. To widać na pierwszy rzut oka, nie musiałam nawet patrzeć na jej biografię, jednak mimo laickich niewprawności książka wyszła całkiem znośnie.

„Zabawne, jak możliwości dodają skrzydeł. Zabawne jak rzeczywistość ściąga z powrotem na ziemię.”

Główna bohaterka imieniem London Lane to mogłaby być wróżka z prawdziwego zdarzenia. Za wiedzę dotyczącą przyszłości musi zapłacić ogromną cenę – w ogóle nie pamięta swojej przeszłości. O 4.33 jej pamięć resetuje się i musi ją poznawać z wcześniej zrobionych notatek. Dzięki temu oraz przy pomocy matki i przyjaciółki Jamie, dziewczynie udaje się w miarę normalnie funkcjonować. Ta względnie sielankowa sytuacja zaczyna się psuć, gdy matka zaczyna kłamać w sprawie jej dawno niewidzianego ojca, przyjaciółka wdaje się w romans z nauczycielem, a London pamięta, jakie katastrofalne skutki to przyniesie, a sama poznaje wspaniałego chłopca Luka, którego nie ma w jej przyszłości.

Po czym widać, że autorka jest dyletantką w dziedzinie pisania książek? Po koszmarnym języku! Paskudny nastoletni slang praktycznie zrównał z ziemią ciekawą historię i przyjemnie skonstruowane postacie. Przez tę książkę będę mieć uraz do końca życia do słów „matma” „histra” itp. Nienawidzę czegoś takiego w książkach.

„ Przeszłość jest dla mnie stracona, teraźniejszość to przygoda, a przyszłość – wspomnienie...”

Książkę czytało się bardzo szybko, mimo że akcja nie była zbyt dynamiczna. Składała się z kilku elementów – wątek miłosny, tajemnica z przeszłości oraz problemy życia codziennego nastolatki. Niezbyt to pomysłowe i wybitne, jednak przyznaję, że książka mnie wciągnęła i czytałam ją z przyjemnością. Wybitna to ona nie jest, poruszająca też nie, po prostu przyjemna. Naprawdę dobrze spędziłam przy niej czas.

Sama koncepcja ogromnie przypadła mi do gustu. Pomysł na niepamięć przeszłości wydaje mi się bardzo nowatorski i dotąd chyba nigdzie niewyeksploatowany. Mogę Patrick pogratulować wyobraźni i umiejętności czerpania inspiracji bezpośrednio z życia (wpadła na pomysł fabularny, podczas gdy zmęczona opieką nad małymi dziećmi zapomniała, co robiła przed chwilą) i wróżę jej świetlaną pisarską przyszłość, jeśli tylko poprawi swój warsztat. Oczywiście nie mówię o książkach wybitnych, tylko o zwykłych powieściach trafiających do mas.

Książka według mnie nie jest zakończona. Autorka nie planuje pisać kontynuacji, co w mojej ocenie jest błędem, ponieważ nic nie zostało wyjaśnione. Pytanie, które postawiliśmy sobie na pierwszych stronach powieści, wciąż są bez odpowiedzi. Dlaczego London traci pamięć? Czy ten defekt, kiedyś zniknie? Dlaczego widzi przyszłość, jak to w ogóle jest możliwe? Myślę, że to są kluczowe pytania dla całej książki, a pisarka pozostawiła je beztrosko bez odpowiedzi, a mnie zapewniła nieprzespane noce, podczas których będę głowiła się nad tymi pytaniami. Jeszcze gorzej, jeśli autorka sama nie zna wyjaśnień owych kwestii i pozostawiła je niewyjaśnionymi, ponieważ nie miała pomysłu…
Jednak mam dziś dobry dzień i pragnę wierzyć, że to nie jej brak inwencji jest tu winowajcą.

Jest jeden ogromny plus tej powieści – główna bohaterka. Nie myślałam, że kiedyś nadejdzie taki dzień, ale oto wiekopomna chwila – polubiłam nastoletnią bohaterkę! London jest dość inteligentna jak na nastolatkę, ale ma pewną cudowną cechę, która czyni ją wyjątkową. Ma dystans do siebie i potrafi swoje potknięcia autoironicznie podsumować.
Pozostałe postacie także dość dobrze wykreowane, szczególnie te damskie. Jamie, matka London, jest wspaniałym tłem dla głównej bohaterki. Ma wystarczająco charakteru by zapaść w pamięć, ale nie na tyle, by przyćmić London. Jedynym straconym potencjałem męskim tej książki jest adorator naszej nastoletniej bohaterki, czyli Luke. Owy chłopiec nie został w ogóle wykreowany oprócz tego, że jest super. Nie ma to jak dogłębna analiza portretu psychologicznego postaci…

Jeśli ktoś poszukuje lekkiej książki o nastoletnich rozterkach nastoletniej dość inteligentnej bohaterki to polecam. Jednak mnie ta książka nie oszołomiła i nie wstrząsnęła moim światem.

32 komentarze:

  1. Czytałam dość dawno, ale bardzo milo ją wspominam i gratuluję, że wreszcie znalazła się młoda bohaterka, która wzbudziła Twoją sympatię

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja bym gratulowała Cat Patric, że stworzyła tak urokliwą postać, że nawet ja ją polubiłam.

      Usuń
  2. Nie dziwię się, że nie mogłaś znieść tego slangu. Toż to tragedia, choć pewnie autorka była nastawiona, że odbiorcą jej książek będzie wyłącznie szkolna młodzież. :D

    OdpowiedzUsuń
  3. czytałam książkę dawno, jak miałam jakieś 12 lat, i wtedy bardzo mi się podobała. ale w ciągu ostatnich dwóch lat moje gusta czytelnicze, że tak powiem - dojrzały, i nie jestem pewna, czy teraz też by mi się spodobała.

    OdpowiedzUsuń
  4. Oo. Ja również nie cierpię w książkach nastoletniego slangu, irytuje mnie strasznie. A książką byłam kiedyś bardzo zainteresowana, było minęło, raczej nie przeczytam. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Może kiedyś się skuszę, lecz na razie ją sobie odpuszczę.

    OdpowiedzUsuń
  6. To trochę dziwne, że nic nie zostaje wyjaśnione. Rozumiem, że pewną dozę tajemnicy się zostawia, ale wszystko. Nie lubię czegoś takiego.

    OdpowiedzUsuń
  7. Lubię sięgać po debiuty, jednak nie zawsze są one dobre:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Do Zapomnianego mnie nie ciągnie, a z Dotykiem Julii jakoś tak zaczęłam cyztać ale nie specjalnie mnie wciągnął, tym bardziej, że utonęłam w pierwszym tomie Trylogii Tolkiena:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie wiem, może jak mi sama wpadnie w ręce

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie lubię książek ,,niedokończonych" więc pomimo interesującej fabuły nie zabiorę się za tę książkę.

    OdpowiedzUsuń
  11. Trochę młodziutka ta główna bohaterka. Wydaje mi się, że młodzież, która może się z nią utożsamić bardziej ode mnie odnajdzie się w tej książce, dlatego po przemyśleniu wszelkich za i przeciw postanowiłam na razie wstrzymać się z kupnem tej książki.

    OdpowiedzUsuń
  12. Miałam na nią ochotę, ale jakiegoś czasu chęć na nią mija. Pewnie w końcu się na nią nie zdecyduję.

    Przy okazji zapraszam na moje rozdanie :) http://in-corner-with-book.blogspot.com/2013/11/przedswiateczne-rozdanie-ksiazkowe.html

    OdpowiedzUsuń
  13. Swego czasu było dość głośno o tej książce, fajnie więc, że o niej przypomniałaś. Niby miałam zawsze na nią ochotę, ale skoro piszesz, że jest jakby niedokończona...? Hmm, nie wiem, co z tym fantem zrobić. Od dziś chyba nie będzie to moje "must have"...

    OdpowiedzUsuń
  14. P.S. Literki "k" zabrakło w tytule ;).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję serdecznie za zwrócenie mi uwagi!

      Usuń
  15. Bardzo miło wspominam ten tytuł :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Nie czytałam, choć kiedyś miałam w planach, przeszło mi to jednak. ;)

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  17. z debiutami często jest problem języka. Też nie przepadam za takimi zabiegami, w ogóle książkę chyba sobie odpuszczę :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Mi się nawet podobała, aczkolwiek zgadzam się z Tobą, że język był koszmarny. Kontynuacja powinna być napisana - to fakt. Nawet nie wiedziałam, że jej nie będzie :C Oświeciłaś mnie... Szkoda, bo pomysł fajny, no i (znów zgadzam się z Tobą) pozostało wiele pytań bez odpowiedzi.
    I w ogóle mam bardzo podobne odczucia co do tej książki :)

    OdpowiedzUsuń
  19. "Lekka książka... " kiedyś bardzo chciałam ją przeczytać, dzisiaj ... sama nie wiem. Jeśli wpadnie mi w ręce to przeczytam z chęcią...

    OdpowiedzUsuń
  20. Nie każda książka musi od razu wstrząsać światem. :) Po "Zapomniane" na pewno sięgnę, bo już od długiego czasu mnie kuszą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Książki, którym ja poświęcam czas, powinny - Emil Cioran: Książka powinna w duszy czytelnika wywoływać obrażenia.

      Usuń
  21. Gdy ta książka wyszła miałam na nią wielką ochotę, bo pojawiła się masa pozytywnych recenzji. Jeszcze o niej nie zapomniałam, ale do tej pory nie udało mi się jej zdobyć, ale skoro piszesz, że Ciebie nie oszołomiła to wcale nie żałuję.

    OdpowiedzUsuń
  22. Jak nie będę mieć nic ciekawszego do czytania, to rozejrzę się za tą książką :)

    OdpowiedzUsuń
  23. To chyba jednak nie dla mnie. Chociaż, kto wie? Może kiedyś.

    OdpowiedzUsuń
  24. Nie dam się w takim razie namówić na tę książkę i nie będę zachęcać innych... Ale może za drętwy język winę ponosi tłumacz?

    OdpowiedzUsuń
  25. Nie moje tereny, ale na pewno grono miłośników tego typu historii się znajdzie ;-) Napisać książkę łatwo nie jest, do debiutów trzeba mieć odrobinę wyrozumiałości :-D

    OdpowiedzUsuń
  26. Hm... Okładka przyciągnęła bardzo mogą uwagę, treść... tak sobie, ale myślę, że z przyjemnością sięgnęłabym po tę książkę. :) Recenzja mi się bardzo podobała, więc to też odgrywa dużą rolę.
    Pozdrawiam
    http://our-kingdom-of-books.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  27. Kusisz mnie tą główną bohaterką :)

    OdpowiedzUsuń
  28. Pomysł wydaje mi się bardzo ciekawy, dlatego prawdopodobne, że kiedyś po nią sięgnę, żeby zobaczyć, jak to zostało zrealizowane :)

    OdpowiedzUsuń
  29. Kiedyś natknęłam się na tę książkę i miałam zamiar ją przeczytać... Jednak tego nie zrobiłam i chyba nie zrobię, nie dla mnie niestety.

    OdpowiedzUsuń

Bardzo dziękuję za każdy komentarz! Jestem ogromnie wdzięczna w uczestniczeniu w życiu mojego bloga.
Komentarze anonimowe będą kasowane (proszę o przedstawianie się).