piątek, 5 stycznia 2018

Jaka piękna iluzja – Magdalena Tulli w rozmowie z Justyną Dąbrowską

Liczba stron: 264

Szczera rozmowa dwóch kobiet jest czymś, co najgłębiej mnie porusza. Rozmowy, w których spotykają się różne sposoby patrzenia na świat i postrzegania rzeczywistości dotykają mnie bardzo głęboko. Zwłaszcza takie rozmowy, w których obie panie są dla siebie łaskawe i pozwalają swoim myślom płynąć. Tulli razem z Dąbrowską skupiają się na emocjach i opowiadają o miłości, stracie, macierzyństwie i nie tylko. Bardzo ważnym tematem jest opresja.

Wydawać by się mogło, że ta rozmowa jest odrobinę sztampowa. Wszak powyższe tematy są... takie przegadane. Możliwe, niemniej Magdalena Tulli nadaje swoim przemyśleniom wymiar nieomal metafizyczny. Widać, że jej styl bycia ciągle orbituje gdzieś wśród poetyckości. Książka zachowuje formę wywiadu rzeki, jednak niewiele w niej „wywiadu” tradycyjnie rozumianego. To bardziej rozmowa, wymiana doświadczeń, przy jednoczesnym obdarowaniu Magdaleny Tulli mnóstwem przestrzeni na wypowiedzi. Jej odpowiedzi (używam nomenklatury właściwej tradycyjnym wywiadom) są obszerne i wielowątkowe. Tulli zahacza o wiele trudnych dla niej i dla nas tematów.

Książka podzielona została na 12 rozdziałów, a każdy z nich scharakteryzowano jednym słowem. Mimo że rozmowy mają ten punkt przewodni to jednak czuć taką spontaniczność, w przechodzeniu z tematu na temat oraz brak scenariusza, który narzucałby kolejne punkty do odhaczenia. Przy tym wszystkim rozmowa jest uporządkowana, nie czuć chaosu myślowego, a zarazem naturalna i swobodna – to naprawdę sztuka!

Dowiedziałam się, że Magdalena Tulli lubi muzykę i śpiewa w chórze. Miała nawet doświadczenia podobne do mnie – też musiała stać pod tablicą i śpiewać piosenki na ocenę. Gdy ja to robiłam czułam się upokorzona i zgnębiona, a moje gardło zaciskało się i ledwie mogłam wydać z siebie dźwięk. Pisarka miała to szczęście, że po latach spotkała swojego nauczyciela muzyki i mogła mu powiedzieć, co wówczas czuła – jednak nie zrobiła tego. Może i dobrze. Podobnie jak ja rozwiązuje konflikty - poprzez wycofywanie się. To także mój ogromny defekt – milczę, gdy powinnam się postawić.

Ciekawym aspektem są również aspekty polityczno-społczene poruszanie w tej publikacji. Tulli razem z Dąbrowską analizują to, czy Polska jest na etapie tracenia wolności i czy dwie tak agresywne frakcje, które można zaobserwować w Polsce, mogą żyć w jednym państwie. Porusza także tematykę uchodźców. Przyznaje, że codziennie myśli o uchodźcach i myśli o tym, że kto wie, czy kiedyś nie zdarzy się to nam. Tulli stała się czymś w rodzaju mojego głosu sumienia.

Bardzo poruszyła mnie wypowiedź Magdaleny Tulli: „Jeśli cierpienia nie są nagłe i gwałtowne, większe niż na co dzień, organizm umie tak zrobić, żeby ich nie czuć. Takie ciężary dźwiga się inaczej. Nie w rozpaczy, tylko w nieczuciu, w jakimś wewnętrznym ubóstwie”. Poruszyło mnie to i chcę poznać dokonania powieściowe Magdalny Tulli. Dodatkowo bardziej przyjrzę się karierze Justyny Dąbrowskiej, ponieważ bardzo podoba mi się styl prowadzenia przez nią rozmów. Irytuje mnie, gdy dziennikarze podczas wywiadów próbują zabłysnąć bardziej niż gość i zamiast skupić się na rozmówcy to przedstawiają swój punkt widzenia – na wszystko. W przypadku książki „Jaka piękna iluzja” coś takiego nie miało miejsca. Dąbrowska chciała się czegoś dowiedzieć o Tulli i nie próbowała zawłaszczać rozmowy. Jest dla mnie fantastyczną dziennikarką ze świetnym warsztatem.

Wydanie nie zachwyca. Książka zachwyca.

7/10

8 komentarzy:

  1. Chyba przyjrzę się tej książce bliżej, brzmi ciekawie. ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Będę polować na tą pozycję.:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ostatnio coraz częściej czytuję wywiady z autorami. O Tulli wiem niewiele, więc chętnie skuszę się na tę książkę. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Brzmi naprawdę interesująco. Ale co do tematu uchodźców, to może należy zadać pytanie - czy już się nie przydarzyło? Okładka wygląda pięknie. Fajnie, że takie tematy są poruszane, zawsze cenię w książkach wątki społeczno-polityczne.
    A co do dziennikarzy - w stu procentach się zgadzam. Czasem z rozmowy dowiaduję się więcej o tym, który wywiad przeprowadza, niż o "odpytywanym". Ostatnio dla mnie dość jaskrawym przykładem była przepychanka słowna Kraśki z Millerem. Denerwuje mnie też gdy dziennikarze stawiają się na ważną rozmowę nieprzygotowani.

    OdpowiedzUsuń
  5. Od jakiegoś czasu mam w planach książkę "Szum" Pani Magdaleny, więc poznawanie jej zacznę od strony powieściowej. A później może zapragnę poczytać więcej o jej spojrzeniu na świat.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja co prawda mało takich książek czytam, ale nie przeczę, że powoli zaczynam się do nich przekonywać, a jeśli książka zachwyca to może znaczy, że warto po nią sięgnąć ;)

    Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Nigdy nie czytałam jeszcze tego typu książek takich... przeprowadzonych rozmów. Oceniasz ją 7/10 więc nie może być zła, ale widać, że ma też swoje wady.

    OdpowiedzUsuń

Bardzo dziękuję za każdy komentarz! Jestem ogromnie wdzięczna w uczestniczeniu w życiu mojego bloga.
Komentarze anonimowe będą kasowane (proszę o przedstawianie się).