piątek, 25 października 2013

"Cisza" Becca Fitzpatrick



Tłumaczenie: Paweł Łopatka
Tytuł oryginału: Silence
Seria/cykl wydawniczy: Hush Hush tom 3
Data wydania: październik 2011
Liczba stron: 400

„Jak mało, kto masz szansę zacząć życie od początku.”

Oto i kolejna książka młodzieżowa. Czasem zastanawiam się, po co zapycham sobie głowę takim badziewiem. Może dla tych nielicznych powieści, które wyróżniają się w swojej kategorii? A jakie jest wówczas zdumienie i nieopisana radość, gdy książka młodzieżowa okazała się czymś wartościowym! No cóż, „Cisza” nie wyróżnia się, a i do czytania nie za bardzo się nadaje.

„Niewiedza to najgorsza forma upokorzenia i cierpienia.”

Główna bohaterka Nora zostaje porwana, a następnie po dwóch miesiącach porzucona na cmentarzu. Dziewczynka traci pamięć. Jej ukochany chłopiec Patch ukrywa przed nią swoje istnienie. Wszyscy wokoło ją okłamują, gdyż chcą, by wiodła normalne życie, przeciętnej nastolatki, a ona na złość światu pracowicie zbiera okruchy swojej pamięci i szuka odpowiedzi na pytanie – dlaczego nic nie pamięta?

„Aniele- łagodny szept gdzieś w podświadomości. Jesteś moja.”

Fabuła kręci się wokół odzyskiwania przez Norę pamięci, czyli mamy powtórkę z tego, co już wiemy. Nie upośledziło to fabuły, bo bardziej się jej upośledzić nie da. Naprawdę chciałabym być bardziej konkretna, jednak, jeśli podam przykład to zaspojleruję. Akcji w tym tomie było mało. Powieść składała się z trzech elementów:
  1. Nora przywraca sobie pamięć.
  2. Nudne, depresyjne myśli Nory o świecie, ludziach, swoim wyglądzie.
  3. Opisy miłosnych uniesień.
Jak dla mnie to trochę za mało na dobrą fabułę.

Bohaterowie nie istnieją. Tzn.: mogliby nie istnieć i świat przedstawiony w książce ani trochę by nie ucierpiał. Ot paru idiotów na tej książkowej planecie mniej. Nie wyróżniają się niczym specjalnym, nie są wybitnie ciekawi. Powieściowa para – Nora i Patch to jeden z najnudniejszych duetów, o jakim czytałam (a czytałam sporo). Jednak, o ile Patch jest bezbarwny, to gorzej jest z Norą. Ona jest zwyczajnie głupia. Ale to głupia w taki do bólu pospolity sposób. Idealnie określa ją cytat z książki:

„Vee nie potrzebowała powodów do robienia głupich rzeczy. To smutne, ale ja na ogół też nie.”

Ja doprawdy nie wiem, co te autorki mają w paranormal romance młodzieżowych, że tworzą je tak wielostronicowe. Chcą napisać epopeję? Czasem mniej, znaczy więcej. Mniej opisów pocałunków, mniej opisów przyrody, mniej durnowatych przemyśleń. A w zamian za to więcej akcji, więcej wartościowej literatury!


Język tekstu jest odrobinę lepszy w porównaniu z poprzednimi częściami. Wciąż nasączony patosem i prosty do bólu, a powieść wydaje się być pisana przez niewyżytą z burzą hormonalną, jednak niewątpliwie zaszedł postęp. Niewielki, bo niewielki, ale zawsze. W tym tempie autorka napisze coś wartościowego i zdatnego do czytania za 30 lat. Poza tym było momentami zabawnie. Może nie jest to chendlerowski humor wysokich lotów, jednak wystarczy, by podnieść nieznacznie ocenę.

„- To się nazywa prysznic... - Zaczęłam machinalnie i urwałam, zbita z tropu, bo skołowana pamięć przywołała nagle coś dotkliwie znajomego. - Mydło, szampon, ciepła woda - dodałam po namyśle.
- Nagie ciało, czuję klimat - rzekł Jev z niepokojącym błyskiem w oczach.”

Naprawdę nie podobają mi się te okładki. Chociaż pasują do treści, są w podobny sposób sztuczne i niedojrzałe. Plusem jest fakt, że szary kolor ładnie prezentuje się na półce.

„To los rządzi nami, a nie odwrotnie.”

Książka napisana jest na fali powieści paranormal romance. Autorka prawdopodobnie nigdy nie czuła powołania do pisarstwa, ale stwierdziła, młodzież w większości jest głupia i to kupią. Dam jej kilka banałów fabularnych, sporą dawkę wyznań miłosnych i będą zachwyceni. I co? I udało się, a udało się do tego stopnia, że ta kobieta mogła rzucić pracę i rozwijać dalej swoją grafomanię.

„Nie myśl, że nic ci nie grozi, tylko dlatego, że jesteś w domu.”

Powieść o dzieciach i dla dzieci. 4/10

18 komentarzy:

  1. Bardzo krytyczna recenzja. Ja osobiście bardzo lubię tę serię i choć zgadzam się z Twoimi pojedynczymi spostrzeżeniami, oceniam książkę znacznie wyżej :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Uwielbiam ta serię, a Patcha uważam za jednego z najlepiej wykreowanych bohaterów. Kocham jego charakter. Norę lubię choć niespecjalnie się wyróznia i uważam, że Szeptem jest jedna z najlepszych serii młodziezowych, jakie czytałam. Mam do niej sentyment i nie raz do niej wrócę :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nareszcie jakaś osoba na tym świecie, której „Szeptem” się nie podobało! Juhu! Piąteczka. :P Nie cierpię tej sagi, więc całkowicie się z Tobą zgadzam, Patcha wręcz nienawidzę, a Nora, tak jak piszesz – jest zwyczajnie głupia i pusta.

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie czytała i raczej czytać nie będę, bo w ogóle mnie do tej książki nie ciągnie. Moja intuicja nie myliła się omijając ten tytuł z daleka.

    OdpowiedzUsuń
  5. "chcą napisać epopeję?" ahahahahah świetne! :D
    książkę czytało się szybko i przyjemnie, ale ogólnie to zgadzam się z Twoją recenzją :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Czytałam jedynie pierwszy tom tej serii, kiedy dopiero wchodziła moda na romanse paranormal, dlatego pamiętam, że bardzo pozytywnie odebrałam tę książkę, ale jakoś mimo to nie mam ochoty kontynuować znajomości z tym cyklem.

    OdpowiedzUsuń
  7. Serię od dawna mam w planach. Z pewnością po nią sięgnę:)

    OdpowiedzUsuń
  8. "Cisza" okazała się dla mnie najsłabszą częścią (chociaż ogólnie trochę rozczarowałam się serią)

    OdpowiedzUsuń
  9. A ja trochę na przekór powiem, że lubię tę serię :) Chociaż fakt, "Cisza" to była najgorsza część...

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie przepadam za literaturą młodzieżową i za infantylnymi książkami więc ,,Ciszę" z pewnością sobie daruję.

    OdpowiedzUsuń
  11. Uwielbiam Twoje recenzje i szczerość do bólu. Z tej serii czytałam tylko pierwszy tym, ale specjalnie mnie nie zachwycił, więc zakończyłam przygodę z tym cyklem, choć czytanie Twojej opinii było dla mnie dużą przyjemnością

    OdpowiedzUsuń
  12. Na razie sobie odpuściłam czytanie tej serii.

    OdpowiedzUsuń
  13. Powiało krytyką. Ale w sumie dobrze, bo ja także uważam większość młodzieżówek i paranormalni za totalne badziewie, które kreują fałszywą wizję świata i ludzkich emocji. Ale, niestety, w dzisiejszych czasach takie książki wzbijają się na szczyty popularności. I gdzie tutaj sens? Brak.
    Cóż, słyszałam mnóstwo opinii o całej serii Fitzpatrick, ale zdania nie zmienię. Podzielam Twoje zdanie, które przedstawiłaś w recenzji. Nie dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
  14. Ooo! Nie spodziewałam się takiej recenzji! Uwielbiam tą serię, a "Cisza" jest moją ulubioną częścią...

    A co do zdania o głupiej młodzieży - niektórzy mogą się poczuć urażeni...
    Przecież nie wszystko wszystkim musi się podobać, a że komuś się ta seria podoba nie oznacza, że jest głupi...

    OdpowiedzUsuń
  15. Dla wszystkich, których to uraziło :-) zacytuję Sokratesa "Choć prawda może zranić wiele osób, to w konsekwencji przyniesie dobro."
    I właśnie taką mam nadzieję! Dziękuję serdecznie za komentarz!

    OdpowiedzUsuń

Bardzo dziękuję za każdy komentarz! Jestem ogromnie wdzięczna w uczestniczeniu w życiu mojego bloga.
Komentarze anonimowe będą kasowane (proszę o przedstawianie się).