niedziela, 2 lutego 2014

"Trup z Nottingham"



Wydawnictwo: Officynka
Data wydania: 9 lipca 2013
Liczba stron: 416


Informacji o Saszy Hady zaczęłam szukać dopiero po skończeniu czytania „Trupa z Nottingham” . Nazwisko pisarki brzmi enigmatycznie i zagranicznie, tym większe było moje zdziwienie, gdy dowiedziałam się, że jest Polką. Mieszka w Krakowie, ale to dziecko lasu. Podobno jej korzenie sięgają Rzeszowszczyzny i posiada w swoich żyłach krew tatarską. Skąd moje zaskoczenie? Ano stąd, że Szasza Hady pisze niczym pisarka zagraniczna. Nie jest to ani pochwała, ani nagana, tylko stwierdzenie faktu. Młoda artystka pisze z cudzoziemską manierą i jest przykładem na to, że polscy pisarze nijak nie odstają od standardów światowych, zaś niechęć do nich jest niezrozumiała.

Nie czytałam poprzedniej części, z tego względu będę oceniać „Trupa z Nottingham” bez całościowego spojrzenia. Mogę jedynie zapewnić, że opisywana tutaj książka funkcjonuje samodzielnie i może być czytana bez znajomości „Morderstwa na mokradłach”. Rzecz ma miejsce w Londynie. Nicholas Jones znany także jako Alfred Bendelin zostaje niecnie wciągnięty w śledztwo dotyczące morderstwa Waltera Darringtona – współwłaściciela wydawnictwa książkowego. Detektyw rozpoczyna śledztwo i pogoń za zabójcą.  Okazuje się, że zamordowany mężczyzna miał wielu wrogów z powodu jego trudnego charakteru. Motywów jest mnóstwo, podobnie jak podejrzanych, ale który z nich wystarczająco go nienawidził, by zabić? Kto miał w sobie tyle żalu i nienawiści, by odesłać go na drugą stronę? By rozwiązać  tę zagadkę główny bohater musi przeniknąć do wydawnictwa i zrozumieć powiązania między pracownikami.

Uważam ten kryminał za poprawny, ale niestety nic ponadto. Podobała mi się cała historia. Jest ciekawa, a zagadka nie jest jednoznaczna. Czytałam „Trupa z Nottingham” z wielkim zainteresowaniem. Nie mogłam się doczekać, aż dowiem się, kto jest mordercą i z trudem powstrzymałam się przed przeczytaniem ostatniego rozdziału. Przyznaję Pani Hady to, że posiada wielką wyobraźnie i stworzyła intrygującą historię z zaskakującym zaskoczeniem. Kompletnie się nie spodziewałam takiego rozwiązania sytuacji. Pisarka myli tropy z wielką wprawą. Ja sama pragnęłam ze wszystkich sił rozwiązać tę zagadkę, jednak nie powiodło mi się.

„Trup z Nottingham” to kryminał w angielskim stylu z tą wspaniałą, angielską atmosferą. Niestety chwilami strony się dłużyły i miewałam wrażenie, jakby książka składała się głównie z takich momentów. Choć lubię angielską monotonie w książkach klasycznych, to jednak w kryminale oczekuję więcej dynamizmu.

Co do charakterów to podobały mi się. To dość ciekawe i zróżnicowane osoby. Osobiście dodałabym im trochę więcej życia, jednakże to wizja Saszy Hady. Pomysł na głównego bohatera i jego alter ego to coś wspaniałego i naprawdę świetnie opisanego.

Angielski humor został zaprezentowany przez pisarkę ze smakiem i umiarem. Najzabawniejsze sceny to te z ciotkami Nicka. Nadawały książce lekkości i dowcipu. Trochę za mało było tych momentów, ponieważ „Trup z Nottingham” przytłacza angielską flegmą. Sasza Hady to początkująca pisarka, ale językowo powieść jest poprawna. Opisy są bardzo zgrabne, a dialogi inteligentne i potrzebne dla rozwoju akcji. Rzeczywiście pisarka czasem przynudza, jednak robi to z wdziękiem.

Powieść dla mnie jest  umiarkowanie dobra. Widać, że pisarka czerpała z klasyków brytyjskiej literatury kryminalnej, ale nie ma nic w tym złego, gdyż choć świat jest pokrewny, to jednak intryga zaskakuje i nie pozwala odłożyć tej książki nawet w nudnych momentach. Pisarka ma wielki potencjał i sądzę, że z każdą kolejną powieścią będzie tylko lepiej.

12 komentarzy:

  1. Szkoda, że tylko umiarkowanie dobra, bo niedługo zamierzam po nią sięgnąć, ale zawsze jest nadzieja, że akurat mi bardziej się spodoba. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Czytałam na razie tylko "Morderstwo na mokradłach" i baardzo mi się podobało. No, ale ja uwielbiam po prostu tego typu kryminały, klasyczne, spokojne, bardziej logiczne łamigłówki aniżeli sensacyjne wyścigi z mordercą.
    Z całości Twojej recenzji odnoszę wrażenie zresztą, że książka jest obiektywnie bardzo dobra, a nie zaledwie poprawna, tylko nie lubisz tego gatunku kryminału :)
    Dlaczego uważasz, że istnieje niechęć do polskich kryminałów? Mnie się wydaje, że są coraz chętniej czytane i doceniane.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja w ogóle rzadko czytuje kryminały i bodajże to jest mój trzeci w karierze czytelniczej :-)
      Co do pisarzy polskich w ogóle (bo nie tylko chodziło mi o autorów kryminałów) to wystarczy spojrzeć na komentarze pod książkami Polaków. Jakby ludzie z zasady ich nie czytali. Bo kiepskie, nudne, głupie... Podobnie jest z filmami.

      Usuń
  3. Dawno już nie czytałam żadnego kryminału, więc przydałoby się po jakiś sięgnąć. Co prawda powyższa pozycja nie wzbudziła we mnie aż tak nadmiernego zainteresowania, ale jak sama przypadkiem trafi w moje ręce to ją przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
  4. Hmmm, może kiedyś przeczytam:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Uwielbiam kryminały, więc może i tej kiedyś nie odmówię :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Mimo iż ciekawa akcja, to książka mnie nie interesuje aż tak, abym chciała po nią sięgnąć. Szukam czegoś... innego? :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Chyba czytałam już za dużo kryminałów, żeby zachwycić się czymś umiarkowanie dobrym. Albo po prostu narzekam;) Ale nie będę specjalnie szukać tej powieści

    OdpowiedzUsuń
  8. Czytałam kiedyś kryminał w stylu angielskim i średnio mi się podobał. Trochę rozczarowało mnie to, że rozwiązanie nie wynikało z tego, co było w książce, a z tego, co główny bohater widział i czego się dowiedział, ale w treści o tym nie wspomniano...

    OdpowiedzUsuń
  9. Kryminał w stylu angielskim- ostatnio mam na to ochotę, muszę się rozejrzeć :)

    OdpowiedzUsuń
  10. A mnie jakoś zaintrygowała ta książka i myślę, że się za nią rozejrzę w wolnej chwili :)

    OdpowiedzUsuń

Bardzo dziękuję za każdy komentarz! Jestem ogromnie wdzięczna w uczestniczeniu w życiu mojego bloga.
Komentarze anonimowe będą kasowane (proszę o przedstawianie się).