sobota, 22 sierpnia 2015

Zakon mimów - Samantha Shannon

Data wydania: 22 kwietnia 2015
Tłumaczenie: Regina Kołek

Trudno wyrazić, jaki zachwyt poczułam nad debiutem Samanthy Shannon. „Czas żniw” broniło się każdym aspektem – językiem, nowatorskim pomysłem na świat przedstawiony, doskonale wykreowanymi bohaterami, wartką akcją, po prostu wszystkim. Chciałam czym prędzej dowiedzieć się, jak potoczą się losy Paige, dlatego też kartki pierwszej części niepostrzeżenie przesuwały się między palcami. Nic więc dziwnego, że miałam wygórowane oczekiwania względem kontynuacji. Czy „Zakon mimów” je spełnił? Nie.

Po tym jak Paige objęła przywództwo rebelii w Szeolu I wraca do Londynu. Można rzec, że rewolta zakończyła się fiaskiem. Przeżyła tylko garstka rebeliantów, a główna bohaterka musi wrócić pod władzę swojego mim-lorda. Stara się ostrzec swoich współtowarzyszy o zagrożeniu ze strony Rafaitów, jednak bezskutecznie, gdyż nikt nie chce jej słuchać. Czy syndykat uwierzy śniącej wędrowczyni?

Przede wszystkim „Zakon mimów” jest jednostajny i monotonny. Shannon przenosi miejsce akcji z powrotem do Londynu. Skupia się wokół jednego miejsca i wokół ciągle tych samych osób, którzy raczej nie działają, lecz rozmyślają i delikatnie obracają się wokół własnej osi. Wydarzenia przyśpieszają dopiero po 200 stronach, ale ja już byłam tak mocno zirytowana, że nie mogłam się wbić w rytm książki. „Zakon mimów” nie jest zły, jednakże w porównaniu z „Czasem żniw” powieść wypada słabo. Nie wciąga w wir zdarzeń, nie porusza tak jak pierwsza część. Drugi tom był przeze mnie wyczekany. Czekałam na niego jak na szpilkach. Po „Zakonie mimów” nie czuję już takiej przemożnej potrzeby poznania dalszych losów Paige. Ta dość nieudolna kontynuacja ostudziła mój zapał do całej serii.

Brak było klimatu Londynu. W „Czasie żniw” czuło się strach, niepokój, uwięzienie. W „Zakonie mimów” też było czuć pewnego rodzaju osaczenie, ale przede wszystkim odczuwało się znużenie i pragnienie, by coś się w końcu stało. Cokolwiek, bo marazm był nie do zniesienia. Mimo wszystko wciąż podziwiam wielką kreatywność autorki. Nigdzie indziej nie spotkałam się z takim światem przedstawionym i wciąż doceniam niesztampowość. Pisarka stworzyła niestandardowy świat, bardzo złożony i przemyślany w najdrobniejszym szczególe. W tym tomie jeszcze głębiej wniknęła w polityczne zagrywki. To na nich się skupiła, nie zaś na dynamicznej akcji. Pewnie niektórym się to spodoba, mnie to spowolnienie raczej zirytowało. Już wiedziałam, że miejsce akcji to świat pełen szemranych interesów i układów, na które szary człowiek nie ma żadnego wpływu, jednak autorka wciąż czuję się w obowiązku to przypominać.

Paige straciła trochę mojej sympatii. Wciąż jest podobna do samej siebie z pierwszej części, jednakże zmiany, jakie w niej zaszły nie są wcale pozytywne. Nie cechuje się już bezkompromisowością, stała się konformistyczna. Nie ufa nikomu, ale koniec końców i tak powierza swoje życie nieodpowiednim osobom. Snuje się jak cień po Londynie, starając się wymyślić sposób, by coś zmienić. Koniec końców z tego myślenia nic konstruktywnego nie wynika. Uważam, że protagonistka, po tym co przeszła, powinna być rozsądniejsza, bardziej opanowana. Czy świat wciąż nie nauczył jej, że nie można podejmować decyzji pod wpływem impulsu? Reszta postaci wciąż jest doskonale wykreowana. Są to osoby wiarygodne, ważne dla fabuły, do tego, jak wszystko inne w tej powieści, bardzo skrupulatne przemyślane.

Język tekstu wciąż jest dobry. Zupełnie poprawny i bardzo się cieszę, że tak młoda osoba tak sprawnie posługuje się piórem. Gdyby tylko potrafiła wyważyć polityczne aspekty książki z prędką akcją, to powieść byłaby tak samo genialna jak jej poprzedniczka. Możliwe, że to chwilowy spadek formy, że pisarka tylko chciała przybliżyć polityczną stronę Londynu. Mam szczerą nadzieję, że w kolejnych tomach serii „Czas żniw” autorka wróci do tego, co najlepsze w jej twórczości.
6/10

17 komentarzy:

  1. Szkoda, że drugi tom jest zdecydowanie gorszy od pierwszego.

    OdpowiedzUsuń
  2. Słyszałam o tej serii, lecz osobiście nie jestem nią zainteresowana.

    OdpowiedzUsuń
  3. Naprawdę? Jeszcze nie czytałam 'Czasu żniw', a myślałam, że cała seria jest cudowna :(
    Ale spróbuję sama ^^
    Świetna recenzja :*

    OdpowiedzUsuń
  4. Ciekawi mnie ta seria. Myślę, że kiedyś po nią sięgnę. Szkoda, że kontynuacja nie jest tak samo dobra jak pierwsza część.

    OdpowiedzUsuń
  5. Nominowałam Cię do zabawy :) http://czytelnicze-zacisze.blogspot.com/2015/08/liebster-blog-award.html

    OdpowiedzUsuń
  6. Przeczytała, ale mi tom drugi podobał się zdecydowanie bardziej od pierwszego. Recenzję tez już mam napisaną. Zdecydowanie - moja ulubiona seria! :P
    http://gabrysiekrecenzuje.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. Liczę na więcej... Tyle czekania, tak bardzo nie chcę by ta książka mnie zawiodła!

    OdpowiedzUsuń
  8. Dużo dobrych recenzji czytałam o tej serii, ale sama jeszcze nie miałam okazji przeczytać.

    OdpowiedzUsuń
  9. Jeszcze nie czytałam pierwszego tomu :/

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie słyszałem nigdy ani o tej autorce, ani o cyklu, ani o książce, ale niestety to nie są też do końca klimaty, w których bym się odnalazł

    OdpowiedzUsuń
  11. Na ''Czas żniw'' mam już chrapkę od jakiegoś czasu. Widzę, że w ocenie znacznie się ten tom różni... Muszę koniecznie zacząć czytać tę serię :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie czytałam jeszcze tych książek, ale ludzie wypowiadają się bardzo różnie o poszczególnych tomach. Chyba to nie są książki dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
  13. Mam w planach, choć nie mam zielonego pojęcia kiedy wezmę się za pierwszy tom, ale kiedyś na pewno :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Bardzo dobra książka :) autorka kiedyś zajdzie bardzo wysoko :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Swego czasu musiałam przeczytać "Czas żniw", żeby ją zrecenzować dla pewnej gazety (to było jeszcze zanim założyłam bloga). I muszę stwierdzić, że męczyłam się nad tą książką niemiłosiernie. Owszem, brawa dla autorki za stworzenie tak obszernej książki, tak ciekawego pomysłu i rozbudowanego świata przedstawionego. Tylko, że do mnie świat Samanthy jakoś nie przemówił. Może to dlatego, że nie przepadam za fantastyką? W każdym razie cieszę się, że Tobie pierwsza część się podobała.:-) Myślę, że jeśli sfilmują całość, to będzie to naprawdę dobry film, na miarę drugiego "Harry'ego Pottera".

    OdpowiedzUsuń
  16. "Czas żniw" o "Zakon Mimów" mam w planach. Szkoda, że drugi tom jest gorszy od pierwszego. Może trzecia część zaskoczy? :)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Czytałam tom pierwszy w tym roku, jakoś na początku, wciąż jednak nie mam za sobą recenzji. Książka bardzo mi się spodobała, miała ciekawy klimat, język, postaci, czy kreacja świata zachwycała, tempo akcji też było intrygujące, wątek romantyczny nie był na pierwszym planie, ale był na tyle istotny, że moja dusza romantyczki była usatysfakcjonowana. W ogólnym rozrachunku byłam tak smao oczarowana jak Ty. Obawiam się zmian, jakie wprowadziła autorka, boję się przemiany głównej bohaterki, spowolnienia akcji, ale czekam na więcej politycznych aspektów historii, głębsze poznanie świata to coś, na co liczę. ;)

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń

Bardzo dziękuję za każdy komentarz! Jestem ogromnie wdzięczna w uczestniczeniu w życiu mojego bloga.
Komentarze anonimowe będą kasowane (proszę o przedstawianie się).