czwartek, 22 sierpnia 2013

"Furie" Elizabeth Miles



Tytuł oryginału: Fury
Seria/cykl wydawniczy: Furie tom 1
Wydawnictwo: Amber
Data wydania: luty 2012
Liczba stron: 240


Klasyczny przypadek. Świetny pomysł + badziewnie wykonanie = spartaczona książka i zdeptana koncepcja.
A mogło być tak pięknie. Książka opowiada o nastoletniej Emily Winters, przyjaciółce najpopularniejszej dziewczyny w szkole, wrażliwej i piszącej wiersze. Traf chce, że zakochuje się w chłopaku swojej przyjaciółki.
Równolegle do jej wątku opowiadana jest historia jej znajomego Chale, który szuka dziewczyny, która mogłaby mu towarzyszyć na balu. Ni stąd ni zowąd poznaje czarującą i seksowną Ty, która nieźle zamąci mu w głowie. Ciążą jednak na nim winy z przeszłości. A przeszłość nie daje o sobie zapomnieć.
Oboje szybko przekonają się, że zawsze przychodzi czas zapłaty. Mitologiczne furie już o to zadbają.

„Rychłoż się zejdziemy przy blasku błyskawic i piorunów trzasku?” Makbet - Szekspir

Pomysł jest oryginalny, jedyny w swoim rodzaju. To mogło być coś naprawdę nowatorskiego. A został on koncertowo zniszczony. Autorka ciekawy zamysł zmarnowała tworząc słabych lotów powieść młodzieżową. Wątek mitologiczny był tylko dodatkiem, co jakiś czas migającym, gdzieś w tle, ale tak naprawdę to prawie wcale go nie było. Za to dostajemy dawkę śmiertelną rozmyślań dziewczynek – „jaka jestem zakochana”! A od strony chłopców otrzymujemy jakże głębokie rozmyślania na temat – skoro przyszła obejrzeć film do mnie do domu to powinna mi także zrobić loda. Żeby nie było – to jest sparafrazowany cytat. Bohaterowie są wulgarni, a nadmiar złego infantylni. Wszystko kręciło się wokół seksu i momentu, aż jakaś dziewczyna pozwoli sobie zdjąć majtki. Furie prawie wcale nie miały znaczenia.

Przy konstrukcji postaci schemat aż bije po oczach. Królowa szkolnego roju, jej najlepsza przyjaciółka brzydsza od królowej, pociągający chłopak królowej - kapitan drużyny, jego przyjaciel uprawiający seks z każdą dziewczyną, która nie ucieka z krzykiem. Typowe amerykańskie nastolatki. Żadnego z bohaterów nie polubiłam. Wszyscy to dzieci, myślące tylko o tym jak zaliczyć.

„Nie wiesz, że wszyscy kiedyś umrzemy?”

Paskudny, młodzieżowy język dobija tę książkę totalnie. Mnóstwo slangu, dziwnych tworów językowych odstręczyło mnie od tej powieści. Używanie takiego języka powinno być zabronione pod karą śmierci.

„Czy tym właśnie była miłość? Jednym wielkim zagmatwaniem i niepokojem?”

Akcja toczyła się ślimaczym tempem opierając się na życiu nastolatków – ich miłościach i rozstaniach. Czytało mi się to z trudem. Brnęłam przez treść jak przez błoto. Książce brak atmosfery, otoczki grozy unoszącej się nad wszystkim. Czytając te powieść beznamiętnie przewracałam kartki. A powinnam się bać – furii, kary, każącego palca sprawiedliwości. A nie czułam nic.

„Nie pożądaj chłopaka najlepszej przyjaciółki.”

Ta książka to katastrofa. Świetny pomysł, wykonanie woła o pomstę do nieba. Zamiast poświecić uwagę ciekawemu zamysłowi i dopracować go maksymalnie to ona skupia się na życiu towarzyskim zgrai nastolatków.
Lauren Kate twierdzi, że Furie ją uwiodły. To niepokojące, skoro uwodzą ją refleksje niewyżytej seksualnie młodzieży. Chociaż czego ja się spodziewałam. Te autorki są siebie warte.
Podkreślę jeszcze śliczną okładkę, na której widnieje Rachelle Lefevre (Victoria ze Zmierzchu). Aż żal takiej pięknej twarzy na tak denną książkę. 

31 komentarzy:

  1. To serio jest Victoria?
    I naprawdę tak kiepsko? A ja ją właśnie zakupiłam...

    OdpowiedzUsuń
  2. Kurcze, trochę mnie zasmuciłaś bo miałam ochotę na tę lekturę, a Twoja recenzja dała mi do myślenia

    OdpowiedzUsuń
  3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  4. Też czytałam tą książkę. Co prawda jakieś 4 miesiące temu, ale również bardzo mnie ona rozczarowała. Swoją drogą zapraszam na mojego nowopowstałego bloga http://the-world-of-book.blogspot.com/ Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Dobrze robiłam, że jej unikałam.

    OdpowiedzUsuń
  6. Swego czasu bardzo chciałam tę książkę przeczytać: świetny pomysł, fajna okładka, a to, że uwielbiam mitologię, dodatkowo sprawiało, że miałam wrażenie, iż jest to coś dla mnie. Dobrze, że nie zmarnowałam czasu na tę pozycję. ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Matko święta! nie wiedziałam, że można aż tak popsuć świetny pomysł, cóż, szkoda, ale płyciutkiej książeczki nie potrzebuję.

    OdpowiedzUsuń
  8. Uff... Całe szczęście, że jej nie kupiłam, jak miałam szansę! Myślałam, że książka wypadnie nieco lepiej, ale po Twojej recenzji chyba nawet nie będę próbować jej przeczytać...

    OdpowiedzUsuń
  9. Zgadzam się, wykonanie z deka woła o pomstę do nieba.

    OdpowiedzUsuń
  10. Przyznam, że miałam w planach tę książkę i nawet całkiem niedawno zastanawiałam się nad jej kupnem, ale potem dałam sobie spokój i teraz widzę, że dobrze zrobiłam, aczkolwiek trochę mi szkoda, że jest tak mizernie wykonana, bo intrygowała mnie szalenie.

    OdpowiedzUsuń
  11. A myślałam, że książka ci się spodoba. No cóż, tu przypomina mi się powiedzenie "nie oceniaj książki po okładce". Będę unikać.

    OdpowiedzUsuń
  12. tej książce z czystym sercem podziękuje. Nie lubię jak akcja wlecze się ślimaczym tempem- mam ochotę wtedy odłożyć powieść i nigdy do niej nie wrócić.

    OdpowiedzUsuń
  13. Dziękuję, postoję :P Nie mam ani ochoty ani czasu na kiepskie książki. Zresztą moje nerwy by nawet tego nie wytrzymały :P

    OdpowiedzUsuń
  14. Haha, to ja nie mam więcej pytań :D

    OdpowiedzUsuń
  15. Porażka jednym słowem. Nie lubię książek, w których marnuje się ciekawy motyw.
    I takich durnych młodzieżówek w stylu jestem zakochana/powinna zrobić mi loda też nie lubię.

    OdpowiedzUsuń
  16. Akurat ta książka bardzo mnie interesowała i miałam w planach w jak najbliższym czasie ją przeczytam, ale teraz widzę, że powinnam ją zostawić na dalekie kiedyś, a może całkowicie z niej zrezygnować (:

    OdpowiedzUsuń
  17. ostatnio coraz więcej ksiażek rozczarowuje w trakcie czytania. koncepcja z okładki, na początku fascynująca, zaczyna nudzić, a bohaterowie skontrowani są zupełnie "od czapy".

    OdpowiedzUsuń
  18. Rzeczywiście książka zapowiadała się ciekawie. Szkoda, że autorka nie uniosła tej koncepcji.

    OdpowiedzUsuń
  19. Szkoda, bo nawet mnie zaciekawiła

    OdpowiedzUsuń
  20. Czyli już wszystko jasne; tej książki nie kupujemy. ;)

    OdpowiedzUsuń
  21. Kurczę a myślałam, że to lepsza książka ;<

    OdpowiedzUsuń
  22. Kiedyś miałam chętkę na tę książkę, ale w momencie, kiedy zaczęłam się natykać na negatywne recenzje, to jakoś mi się odechciało. Przerażają mnie te schematy i łatka katastrofy, szkoda mi na nią czasu :)

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  23. Szkoda mi czasu na takie książki.

    OdpowiedzUsuń
  24. Ostatnio widziałam w matrasie na wyprzedaży i zastanawiałam się nad kupnem, ale jednak się nie zdecydowałam - widzę, że dobrze postąpiłam. :)

    OdpowiedzUsuń
  25. A myślałam, że książka jest warta przeczytania, a tu taka niespodzianka. Z pewnością jej nie przeczytam ;) pozdrawiam, livresland :*

    OdpowiedzUsuń
  26. Powiem jedno... okładka jest śliczna! A ja tę aktorkę uwielbiam. :)
    Co do książki, to pewnie po nią nie sięgnę. Napisałaś, co o niej myślisz i już wiem, że raczej nie przepadam za tego typu literaturą. Jak piszesz, pomysł jest całkiem fajny, ale skoro został zepsuty, to szkoda...
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  27. A taki zachęcający tytuł i okładka. Rozczarowanie totalne jak widzę - szkoda straconego czasu :)

    OdpowiedzUsuń
  28. Oj, jaka szkoda! a okładka taka piekna i zarys fabuły też! w kazdym razie będę uniakć takiego bubla :D dzięki za ostrzeżenie :D

    OdpowiedzUsuń
  29. No cóż... spasuję. Szkoda, że autorka nie wykorzystała swoich możliwości i tak kiepsko to wyszło.

    OdpowiedzUsuń
  30. Myślałam, że ta książka jest lepsza. Nie spodziewałam się tak niskiej oceny.

    OdpowiedzUsuń

Bardzo dziękuję za każdy komentarz! Jestem ogromnie wdzięczna w uczestniczeniu w życiu mojego bloga.
Komentarze anonimowe będą kasowane (proszę o przedstawianie się).