Bukowy las
Liczba stron: 368
Myślałam, że na świecie nie istnieje powieść dla młodzieży, która mogłaby mi się podobać. Myślałam tak do czasu, aż nie sięgnęłam po powieść A. J. Steiger. Ta książka nie tylko porusza ważny temat, przybliża życie osób, które dotychczas były dla mnie zagadką, ale również jest przewrotnie napisanym romansem z nieoczywistym zakończeniem.
„Moje serce, mój wróg” opowiada historię uczucia rodzącego się między Alvie, która ma problem z dostowaniem się do społeczeństwa ze Stanleyem, który jest chory na nieuleczalną chorobę.
Główna bohaterka ma zespół Aspergera. Niby coś tam wiedziałam o tej chorobie, lecz tak naprawdę nie miałam pojęcia jakimi drogami chadzają myśli ludzi z tą chorobą. Dzięki „Moje serce, mój wróg” weszłam do głowy takiej niesamowitej osoby jak Alvie. Wciąż jej nie rozumiem, ale tak naprawdę czy trzeba wszystko rozumieć? Nie wystarczy akceptować i starać się poznać? Ja tak robię. Ja Alvie polubiłam w całej jej niezwykłości. W tym, że jest taka niedostosowana społecznie, w tym że kocha fizykę i uwielbia seriale fantasy. Nie rozumiałam wszystkich jej zachowań, ale nie ma to znaczenia. Jest świetna! Inteligenta, nieprzystosowana, genialna, deprymująca – taka jest Alvie.
Fantastyczne w tej książce jest to spotkanie się z czymś, co jest dziwne, nieznane, dla niektórych nienormalne. „Moje serce, mój wróg” oswaja inność, jednocześnie jej nie spłycając. To niesamowita umiejętność, która wymaga wrażliwości.
W książce tej jest wiele romansu – wszak chłopak, z problemami i to poważnymi, pojawia się na białym koniu (czy też o białej lasce) i układa Alvie życie. Z jednej stronie jest to powieść o wyobcowanych ludziach z problemami, którzy spotykają się w pewnym momencie życia i postanawiają dzielić ze sobą samotność. Trudno jednak zaprzeczyć, że to Alvie jest tą gorzej przystosowaną, tą która wymaga pomocy i nie radzi sobie.
Problemy dotyczące rodziców zostały pokazane lekko pretensjonalnie, niemniej pasuje do treści i prowadzonej narracji. Ten problem został pokazany dość naiwnie, w przeciwieństwie do problemu zwierząt trzymanych w zoo. Pisarka, za sprawą przemyśleń protagonistki, przybliżyła uczucia towarzyszące zwierzętom trzymanym w klatkach, ich problemy psychologiczne, wzrastający poziom frustracji.
Fabuła nie jest szczególnie dynamiczna, ale dzięki temu po prostu poznałam Alvie i Stanleya. Ich postacie zostały doskonale nakreślone, a brak szczególnych wydarzeń i nieprzesadny dramatyzm sprawia, że to wszystko jest takie prawdziwe w swojej niezwykłości.
Nie dajcie się zwieść źle brzmiącemu tytułowi. Jest to cytat z książki „Wodnikowe wzgórze” i ma dużo głębsze znaczenie niż na pierwszy rzut oka można myśleć. Dlatego warto sięgnąć po tę książkę, nawet jeśli zwykle nie czytacie książek o tytule takim jak ten. Język jest prosty, a jednocześnie w łatwy sposób tłumaczy często zawiłe fizyczne problemy.
Zachęcam do zapoznania się nawet sceptyków – warto. 8/10
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Bukowy Las. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Bukowy Las. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 10 czerwca 2018
sobota, 29 lipca 2017
„Niewidzialna” Sophie Jordan
Nie
zachwyca mnie ta seria. Pierwsza część wydawała mi się
bliźniaczo podobna do „Zmierzchu”. Może podobieństwo fabuły
nie rzuca się tak bardzo w oczy, gdyż jakiś czas temu było tak,
że każda książka zaczynała się podobnie – do szkoły przybywa
nowy Ktoś. Bardziej przeszkadzało mi to, że znajdowałam w
„Ognistej” sparafrazowane cytaty z dzieła Pani Meyer. Nie lubię
takich trików, więc się delikatnie zraziłam. Niemniej czytałam
zaledwie kilka opowiadań o smokach i byłam zainteresowana tym jak
Jordan popchnie dalej temat.
„Nikt
z nas nie jest samotną wyspą. (…) Czyny jednostki odbijają się
na wszystkich”.
Jacinda
popełniła karygodny błąd. Ujawniła się ze swoją smoczą naturą
przed ludźmi. To, że zrobiła to, by uratować życie człowieka
nie ma znaczenia. A wiadomość, że kocha tego mężczyznę,
ściągnęłaby na nią jeszcze większe potępienie. Dziewczynka
musi wracać do swojego stada. Nie jest tam przyjęta z otwartymi
ramionami. W przeciwieństwie do jej siostry, która zyskała
przychylność pobratymców, dzięki nowo odkrytym zdolnościom. Czy
Jacinda odnajdzie się pośród ludzi takich jak ona? Czy będzie
tęsknić za dawnym ukochanym Willem? Czy może otworzy serce na
zawsze obecnego u jej boku Cassiana?
Nie
byłam zachwycona pierwszą częścią. Teraz jestem porządnie
rozczarowana. Pomysł na smoczą fabułę był wspaniały. Tyle można
było wymyślić, przedstawić czytelnikom zwyczaje i tradycje tego
gatunku i milion innych rzeczy. Ale nie. Dostajemy tylko od
niechcenia podane informację na temat smoczych zwyczajów. Autorka
jednak odpuściła sobie i wolała popisać o fascynującym trójkącie
miłosnym. Wynudziłam się.
„Jesteś
po prostu samolubną, wystraszoną dziewczynką, która woli lizać
swoje rany niż żyć”.
Główna
bohaterka jest niedojrzałym emocjonalnie koszmarem. Snuje się bez
życia i opisuje swoje nudne rozterki i zajęcia w osadzie, które
nie są w żaden sposób interesujące. Do pewnego stopnia potrafię
ją zrozumieć – nikt nie lubi być pariasem, ale naprawdę trudno
się o tym czytało. Ponadto niezdolna była do podjęcia jakiejś
decyzji. Albo gdy już jakąś decyzję podjęła to chwilę potem
się rozmyślała i kreowała misterne plany, by wyplątać się z
kabał, w jakie się wplątywała na własne życzenie. Powinna
podjąć decyzję i uporządkować swoje życie. Nie obchodzi mnie, w
którą stronę, by poszła. Ważne, by jednak w którąś poszła, a
nie miotała się bez końca. Ze swojego stada to uciekała chyba z
dziesięć razy tylko po to, by się rozmyślić i wrócić…
Żenujące. Czytanie o płytkiej, niezrównoważonej dziewoi obrzydło
mi.
Co,
by tu powiedzieć pozytywnego… Bo wychodzi na to, że ta książka
to gniot. Niby nudny gniot, ale jednak czytało się szybko i okładka
ładna ze skrzydełkami… Trójkąt miłosny jest nawet niczego
sobie, szkoda tylko, że jest pierwszoplanowy. Książka składa się
z rozterek Jacindy – kocham tego, lecz powinnam być z tamtym, ale
tamtego kocha moja siostra, a ja kocham moją siostrę. Jaka ja
jestem nieszczęśliwa! - były nie tylko nudne i monotonne, ale
naprawdę żałosne. Poza tym autorka ma wyraźną słabość do
jednego z męskich boków trójkąta. Na moje nieszczęście popieram
inną konfigurację, przez to jestem skazana na rozczarowanie. Nic
nie poradzę, że od słodkich jak miód słów Willa, wolę
stateczną pewność Cassiana. Ten ostatni uwiódł mnie swoją
nieustępliwością i opanowaniem.
Język
tekstu jest dość dobry. Bardzo prosty, niewymyślny, dzięki temu
książkę czyta się naprawdę szybko, mimo powolnej akcji skupionej
wokół rozterek głównej bohaterki.
Na
książce poważnie się zawiodłam. Znużyła mnie. Akcja w
porównaniu z pierwszą częścią wyraźnie zwolniła, a głównej
bohaterce mam ochotę wydrapać oczy i podciąć skrzydła, żeby w
końcu dowiedziała się, że za błędy się płaci i nie zawsze
można wyjść „na farcie” z każdej opresji. Mimo wszystko nie
było tak najgorszej. 4/10
wtorek, 4 października 2016
Niewidzialna - Sophie Jordan
Nie zachwyca mnie
ta seria. Pierwsza część wydawała mi się bliźniaczo podobna do
„Zmierzchu”. Może podobieństwo fabuły nie rzuca się tak
bardzo w oczy, gdyż jakiś czas temu było tak, że każda książka
zaczynała się podobnie – do szkoły przybywa nowy Ktoś. Bardziej
przeszkadzało mi to, że znajdowałam w „Ognistej”
sparafrazowane cytaty z dzieła Pani Meyer. Nie lubię takich trików,
więc się delikatnie zraziłam. Niemniej czytałam zaledwie kilka
opowiadań o smokach i byłam zainteresowana tym jak Jordan popchnie
dalej temat.
„Nikt z nas nie
jest samotną wyspą. (…) Czyny jednostki odbijają się na
wszystkich”.
Jacinda popełniła
karygodny błąd. Ujawniła się ze swoją smoczą naturą przed
ludźmi. To, że zrobiła to, by uratować życie człowieka nie ma
znaczenia. A wiadomość, że kocha tego mężczyznę, ściągnęłaby
na nią jeszcze większe potępienie. Dziewczynka musi wracać do
swojego stada. Nie jest tam przyjęta z otwartymi ramionami. W
przeciwieństwie do jej siostry, która zyskała przychylność
pobratymców, dzięki nowo odkrytym zdolnościom. Czy Jacinda
odnajdzie się pośród ludzi takich jak ona? Czy będzie tęsknić
za dawnym ukochanym Willem? Czy może otworzy serce na zawsze
obecnego u jej boku Cassiana?
Nie byłam
zachwycona pierwszą częścią. Teraz jestem porządnie
rozczarowana. Pomysł na smoczą fabułę był wspaniały. Tyle można
było wymyślić, przedstawić czytelnikom zwyczaje i tradycje tego
gatunku i milion innych rzeczy. Ale nie. Dostajemy tylko od
niechcenia podane informację na temat smoczych zwyczajów. Autorka
jednak odpuściła sobie i wolała popisać o fascynującym trójkącie
miłosnym. Wynudziłam się.
„Jesteś po
prostu samolubną, wystraszoną dziewczynką, która woli lizać
swoje rany niż żyć”.
Główna
bohaterka jest niedojrzałym emocjonalnie koszmarem. Snuje się bez
życia i opisuje swoje nudne rozterki i zajęcia w osadzie, które
nie są w żaden sposób interesujące. Do pewnego stopnia potrafię
ją zrozumieć – nikt nie lubi być pariasem, ale naprawdę trudno
się o tym czytało. Ponadto niezdolna była do podjęcia jakiejś
decyzji. Albo gdy już jakąś decyzję podjęła to chwilę potem
się rozmyślała i kreowała misterne plany, by wyplątać się z
kabał, w jakie się wplątywała na własne życzenie. Powinna
podjąć decyzję i uporządkować swoje życie. Nie obchodzi mnie, w
którą stronę, by poszła. Ważne, by jednak w którąś poszła, a
nie miotała się bez końca. Ze swojego stada to uciekała chyba z
dziesięć razy tylko po to, by się rozmyślić i wrócić…
Żenujące. Czytanie o płytkiej, niezrównoważonej dziewoi obrzydło
mi.
Co, by tu
powiedzieć pozytywnego… Bo wychodzi na to, że ta książka to
gniot. Niby nudny gniot, ale jednak czytało się szybko i okładka
ładna ze skrzydełkami… Trójkąt miłosny jest nawet niczego
sobie, szkoda tylko, że jest pierwszoplanowy. Książka składa się
z rozterek Jacindy – kocham tego, lecz powinnam być z tamtym, ale
tamtego kocha moja siostra, a ja kocham moją siostrę. Jaka ja
jestem nieszczęśliwa! - były nie tylko nudne i monotonne, ale
naprawdę żałosne. Poza tym autorka ma wyraźną słabość do
jednego z męskich boków trójkąta. Na moje nieszczęście popieram
inną konfigurację, przez to jestem skazana na rozczarowanie. Nic
nie poradzę, że od słodkich jak miód słów Willa, wolę
stateczną pewność Cassiana. Ten ostatni uwiódł mnie swoją
nieustępliwością i opanowaniem.
Język tekstu
jest dość dobry. Bardzo prosty, niewymyślny, dzięki temu książkę
czyta się naprawdę szybko, mimo powolnej akcji skupionej wokół
rozterek głównej bohaterki.
Na książce
poważnie się zawiodłam. Znużyła mnie. Akcja w porównaniu z
pierwszą częścią wyraźnie zwolniła, a głównej bohaterce mam
ochotę wydrapać oczy i podciąć skrzydła, żeby w końcu
dowiedziała się, że za błędy się płaci i nie zawsze można
wyjść „na farcie” z każdej opresji. Mimo wszystko nie było
tak najgorszej. 4/10
piątek, 26 sierpnia 2011
Blask - Alexandra Adornetto
Pierwsza moja recenzja i już negatywna.
Książka opowiada o fascynacji młodej anielicy ziemskim chłopcem. Fabuła prosta, nieskomplikowana i niestety to nie jest wcale plus.
Powieść wręcz mnie nudziła. Postacie przypominały mi wręcz te „Zmierzchowe”… Weźmy Belle dołóżmy jej skrzydła i mamy Bethany. Trochę to naciągane – fajtłapowaty anioł. Do tego jest naiwna i ufna jak dziecko którym w istocie jest. Do tego dziewczyna ma mentalność rozchichotanej nastolatki. I sposób w jaki opisuje Xaviera. Wypisz wymaluj obsesja Belli na punkcie Edwarda. No właśnie Xavier. Liczyłam na jakiegoś męskiego bohatera który będzie posiadał jakiś charakter, powali mnie na kolana swoim sarkazmem, poczuciem humoru, urokiem osobistym. A tu nic. Nudny jak flaki z olejem. Ogólnie to wszyscy bohaterowie są nudni. Żadnej silnej osobowości. Nikogo kim mogłabym się zainteresować. Nikogo o kim mogłabym myśleć i nikogo kto wzbudził by moje zaciekawienie. Nikt kto by mnie w jakiś sposób poruszył.
Jak na tak młodą autorkę książka pod względem stylu jest napisana bardzo dobrze. Opisy pomieszczeń , otoczenia czyta się ciekawie choć momentami się dłużą. Natomiast opisy uczuć wydają mi się trochę płytkie i sztuczne.
Widać, że Adornetto jest dobrze zapowiadającą się autorką jednak zabrakło jej pomysłu na oryginalną fabułę i charaktery postaci.
Ale muszę jeszcze pochwalić okładkę - magiczne, przyciągająca wzrok. Idealna.
Subskrybuj:
Posty (Atom)