Tłumaczenie: Regina Kołek
Tytuł
oryginału: The Bone
Season
Data
wydania: 6 listopada
2013
Liczba
stron: 520
Zawsze uważałam, że pisarstwo to rzemiosło, którego należy się uczyć przez
bardzo długi czas, by na końcu tej edukacyjnej drogi osiągnąć doskonałość.
Dlatego też sądziłam, że żaden debiutant nie jest w stanie stworzyć dobrej
książki, przez co miałam niezbyt wygórowane oczekiwania wobec pierwocin. A
jednak zostałam zaskoczona! Jakież wielkie było moje zdziwienie, że tak
ciekawą, nieszablonową i poprawną powieść można stworzyć w tak młodym wieku.
Samantha Shannon ma zaledwie dwadzieścia dwa lata, a już zdążyła ukończyć
studia na Oksfordzie, co z mojej perspektywy jest wręcz niewiarygodnym
osiągnięciem. „Czas żniw” to początek siedmiotomowego cyklu i, jak sądzę, to
również początek wspaniałej kariery pisarskiej.
Rzecz ma miejsce w przyszłości, w roku 2059. Magia została zakazana wiele
lat temu, a osoby, które posiadają nadnaturalne zdolności, są wywożone do
kolonii karnych. Paige Mahoney jest śniącym wędrowcem, czyli potrafi wpływać na
czyjeś senne krajobrazy. Jej pracodawca, Jaxon Hall, pełni funkcję mim-lorda w
jednym z największych syndykatów przestępczych w Londynie. Główna bohaterka to
jego faworyta i następczyni w jednym. Paige to niezwykle pechowa dziewczyna.
Przez swoją lekkomyślność zostaje schwytana podczas nagonki policyjnej na osoby
nadnaturalne, a potem przetransportowana do Oksfordu – legendarnej kolonii
karnej stworzonej na dwieście lat przed akcją przedstawioną w książce. Rządzą w
niej przybysze z zaświatów, Rafaici, którzy życzą sobie, by Syjon oddawał im
haracz w ludziach. Paige dopiero, gdy tam trafi, dowie się, jak cenna jest jej
moc, i jak wiele osób pragnie ją przywłaszczyć. Protagonistka postanawia stawić
zaciekły opór i spróbować uratować siebie, świat i innych współtowarzyszy
niedoli. Czy samotna dziewczyna może uratować ludzkość przed Rafaitami?
Po tym jak Suzanne Collins wydała „Igrzyska śmierci”, które stały się
kasowym hitem, niczym grzyby po deszczu zaczęły pojawiać się kolejne powieści
dystopijne. Większość z nich to imitacje i na dodatek mierne, jednakże świat
stworzony przez Shannon jest rewelacyjny i nieszablonowy. Londyn w 2059 roku to
rozległa rzeczywistość, opisana i wykreowana od przysłowiowego A do Z.
Wspaniała atmosfera brytyjskiego miasta została zachowana, zaś fantastyczne
elementy, opisane w najdrobniejszych szczegółach, dodają wyśmienitego posmaku
niezwykłości. I choć przez natłok informacji nie było mi lekko odnaleźć się w
tym imaginarium, to jednak podziwiam i boję się tamtej przestrzeni. Autorka
umieściła słowniczki, opisy, drzewa genealogiczne osób obdarzonych magicznymi
zdolnościami, czyli zrobiła, co mogła, by ułatwić „wgryzienie się” w świat
przedstawiony. Oczywiście żaden opis, nawet najdoskonalszy, nie zastąpi
wyobraźni czytelnika. Nigdy wcześniej nie spotkałam się z tak ciekawą wizją i
muszę przyznać, że przeraża mnie ona, bo gdyby odczytywać ją jako zapis
historii świata, to ludzkie żniwa zdarzały się nie raz. Kulturę, prawdę,
cywilizację i sztukę budowano od zawsze rękoma innych. I należy pamiętać, jak
całkiem niedawno naziści pokonywali całe narody, a mianowicie odzierając ich z
godności i działając tak, by swoją agresję ofiary skierowały na własnych
pobratymców. Rafaici czynią bardzo podobnie. Od razu widać, że bliżej tej
książce do „Opowieści podręcznej” Margaret Atwood, czy też wizji świata z
komiksu „V jak Vendetta”, niż do „Igrzysk śmierci”. Jestem zachwycona
wyobrażeniem przyszłości, jaką zaprezentowała Shannon.
Bardzo polubiłam główną bohaterkę. Teoretycznie to typowa protagonistka dla
takich książek młodzieżowych, czyli jako jedyna sprzeciwia się systemowi, jest
odważna i butna, ale w praktyce ma w sobie coś realnego. I pomimo że Paige to
młoda dziewczyna niestabilna emocjonalnie, cechuje ją w tym wiarygodność w
swoim postępowaniu i za to obdarzyłam ją sympatią. Reszta bohaterów, mimo ich
ogromnej ilości, została dobrze scharakteryzowana, co jest wspaniałą
umiejętnością. Postacie to nie jednowymiarowe kukiełki, każda z nich posiada
złożone charaktery, dobre i złe cechy. I tak chociażby Jaxon, jest wyrachowanym
manipulatorem i posiada nad Paige ogromną władzę, gdy ta potrzebuje pomocy,
staje na wysokości zadania.
Podobało mi się nie tylko uniwersum, ale i dzieje Śniącej Wędrowczyni.
Oczywiście widać schemat w fakcie, że samotna dziewczyna ma uratować świat,
jednak zostało to przedstawione tak nowatorsko i bardzo nietypowo, iż śmiem
twierdzić, że pisarka nadała sztampowym motywom nowy koloryt. To opowieść o
dojrzewaniu do tego, by dokonywać samodzielnych wyborów. Zanim Paige trafiła do
Oksfordu ludzie z jej otoczenia podejmowali za nią wszystkie decyzje. Los rzucał
ją to tu, to tam, dokonując wyborów – szczęśliwych bądź nie. W tamtych
potwornych warunkach uświadamia sobie, że jedyną drogą jest wzięcie steru życia
we własne ręce, gdyż ani jej ojciec, ani Jaxon, ani nawet Naczelnik, czyli
osoba, która opiekuje się nią w kolonii, nie przeżyją za nią żywota i nie
wybiorą drogi.
Polubiłam styl, jakim został napisany tekst. Po przeczytaniu pierwszych
rozdziałów mogłam przypuszczać, że autorką powieści jest osoba oczytana.
Wielokrotnie odnosiła się ona do klasyków literatury, chociażby w tytułach
rozdziałów, które są nazwami wierszy Johna Donne’a. Łatwo można dostrzec
inspirację Emily Dickinson w ogólnej poetyce dzieła, ale też Charlotte Bronte,
a cytat pochodzący z „Jane Eyre” jest mottem książki. Na końcu powieści, oprócz
słowniczka, znalazłam listę piosenek, które występują w dziele. To piękna,
klasyczna lista gigantów muzyki począwszy od Chopina, na Franku Sinatrze
skończywszy. Wiara w gust muzyczny mojego pokolenia jeszcze nie umarła.
Nie przypadło mi to pokraczne poczucie humoru, które nijak mi nie odpowiadało.
Wiem, że teraz modnie jest kreować główną bohaterkę na kick ass heroine,
jednakże gdy ta konwencja zostanie wymuszona, to się nie sprawdza. Wydukane
cięte riposty tracą siłę rażenia. Paige, w towarzystwie Naczelnika, miotają
ambiwalentne odczucia, dlatego, znając jej emocje, ironiczne powiedzenia stają
się nienaturalne.
„Czas żniw” to jeden z najlepszych debiutów literackich, z jakimi się
zapoznałam. Polecam osobom, które lubią silne bohaterki i ciekawy świat przedstawiony.